Jest kres. O świcie
włożą
ci obol pod język i wtedy
poznasz, zrozumiesz,
pokochasz - na nowo.
To co jest - jest prawdziwe,
co było - było iluzją.
Słyszę bicie dzwonów,
pieśń kołyszącą i Ziemię,
i Księżyc, i gwiazdy.
"Kiedy staje czas i nie ma
końca."
Początek wita koniec,
bo już chwila nie przemija.
Zawija się w miłosnym
uścisku wokół istnienia.